Gościniec był miejscem spotkań i zabaw, kiedy byliśmy razem na zielonej szkole. Pola namiotowe zawsze były wypchane po brzegi, pękały w szwach kiedy cała drużyna rozproszyła się po polu. Kiedy przyjeżdżaliśmy na zielone szkoły cała organizacja wyglądała nieco inaczej, bo nie korzystaliśmy wtedy z namiotów a raczej z jakiegoś ośrodka.